Pęknięcie krocza to wielka obawa kobiety przed porodem drogami natury.

Wiele z nas zadaje sobie pytanie „jak będę wyglądała tam po porodzie”, inne decydują się na cesarskie cięcie właśnie ze względu na możliwość pęknięcia krocza. Co więc możemy zrobić, żeby uniknąć tego niemiłego powikłania? Czy możemy się jakoś na to przygotować? Pewnie, że tak! Jest nawet kilka rzeczy, które możemy zrobić, żeby zminimalizować prawdopodobieństwo pęknięcia.

1. Ćwiczyć mięśnie.

Oczywiście każda kobieta powinna znać swoje dno miednicy i ćwiczyć je w prawidłowy sposób- nie tylko napinając, ale głownie rozluźniając po napięciu. Kobieta w ciąży szczególnie. Pamiętajmy, że cała ciąża obciąża nasze dno miednicy, nie tylko poród. Cały poród to rozluźnianie- zwłaszcza mięśni dna miednicy. Powinny one być bardzo elastyczne, żeby w czasie porodu nie doszło do uszkodzenia ich włókien. Dobrze rozgrzany i dotleniony, a także nawodniony mięsień będzie łatwiej się rozluźniał. Ćwiczymy więc rozluźnianie (najlepiej w ruchu miednicą) przez cały poród, dodajemy do tego prawidłowy oddech i nawodnienie.

2. Przygotowanie krocza.

Moim zdaniem najlepszym sposobem na przygotowanie tkanek krocza do rozciągania jest masaż lub seks. Dlaczego? Bo działa tu ta sama gra hormonów co w czasie porodu, wszystko dzieje się naturalnie. Nie popieram rozciągania pochwy balonikami, bo pochwa ma wrócić do siebie po porodzie a nie pozostać rozciągniętą. O tym też już pisałam.

3. Pozycja w czasie parcia.

Dno miednicy rozluźnia się w ruchu do tyłu, napina w ruchu do przodu. W pozycji leżenia na plecach nie ma możliwości wychylenia miednicy do tyłu. To dlatego w pozycjach wertykalnych do pęknięć dochodzi bardzo rzadko i najczęściej się one niewielkie- bo kobieta czuje co robi i ustawia miednicę w najlepszym dla siebie położeniu.

4. Czas.

Żaden mięsień nie rozluźni się i nie rozciągnie w szybkim tempie. Dlatego mówimy, że drugi okres porodu może trwać nawet do dwóch godzin. Nie przyspieszajmy, nie pozwólmy na wypychanie naszego dziecka bez gotowości tkanek. To bardzo ważne ze względu na dno miednicy, ale też więzadła, które utrzymują narządy wewnętrzne. Przez takie przyspieszanie wiele młodych kobiet ma kłopoty z obniżeniem narządów. Żadne przygotowanie do porodu nie pomoże niestety, jeśli nie dostaniemy odpowiedniego czasu.

5. Relaks.

Stres, czyli napięcie, jest przeciwnością rozluźnienia, o które nam chodzi. Kobieta w czasie porodu powinna czuć się bezpiecznie, dobrze, szczęśliwie… Ok, wiem, że to boli, ale możemy nie dodawać jej stresu i poprowadzić w przyjaznej atmosferze. Większość kobiet nigdy nie widziała porodu, jest to dla nas nieznany świat. Wizyta w szpitalu też nie kojarzy nam się z relaksem. Bardzo prosimy o empatię i wsparcie. W czasie mojego trzeciego porodu położna wchodziła co jakiś czas, ale sama nie zaproponowała żadnej pomocy. Nic nie podpowiedziała. Skąd kobieta ma wiedzieć czego potrzebuje jeśli nigdy nie była w takiej sytuacji? Podpowiedzcie nam, dajcie wskazówki 😉 Liczymy na Was. (apel do położnych)

Gdy uczyłam się na ratownika medycznego mówiono nam, że lepiej być naciętym niż pęknąć. Wiem, że niektóre położne nadal w to wierzą. Widzę dziesiątki kobiet po porodach w każdym miesiącu. Pomagam im poradzić sobie z bliznami i bólem. Wiem też, że przy odpowiednim przygotowaniu takich blizn byłoby dużo mniej.