centrum zdrowia i fizjoterapii kobiet

Rzecz o napięciach, czyli samo się nie zrobi.

Rzecz o napięciach Czyli samo się nie zrobi…

Wyobraź sobie, że jesteś w dużym stresie. Coś Cię zdenerwowało, albo jesteś w trakcie trudnej dla Ciebie sytuacji. Nie możesz się skupić, nie możesz spać, bo co chwila wybudza Cię nagła myśl, nie potrafisz uczyć się nowych rzeczy. Taki stan prowadzi do bólu w mięśniach, czujesz się zmęczony i rozdrażniony. Gdy leżysz masz ochotę przeciągać się napinając mięśnie aż do skurczu… Ok? Masz tą wizję? To teraz druga- trochę przeciwna. Są wakacje, jesteś na wymarzonym wyjeździe- czas spędzasz nad jeziorem. Są upały i jesteś zmęczony, jest już prawie wieczór. Trudno Ci się poruszać, na nic nie masz ochoty ani siły. Tu też nie możesz się uczyć ani skupić na dłużej, po prostu nic Ci się nie chce.
Tak mniej więcej czują się dzieci z zaburzonym napięciem mięśniowym. Pierwszy przypadek to wzmożone napięcie, w drugim starałam się opisać obniżone napięcie mięśniowe. Jedno i drugie nie jest prawidłowe i może prowadzić do zaburzeń w całym rozwoju dziecka.
Jak powstają takie zaburzenia? Nie bardzo wiadomo. Wiemy, że wpływ na napięcia mięśniowe ma bardzo wiele czynników- od przebiegu ciąży, stresów mamy, przebiegu porodu, ilości bodźców po sposoby pielęgnacji i rodzajów diety. Sporo różnych zmiennych. Trudno wszystko wyeliminować Ale można starać się jak najbardziej unikać czynników, które mogą wpływać na to zaburzenie. Na szczęście nie jest to wyrok, tylko wskazówka, że coś się dzieje i należy to zmienić. I tu ważna sprawa: jeśli mamy zaburzenie rozwoju to należy coś z tym zrobić, samo się nie wygasi. Zazwyczaj samo się może tylko nakręcić
A teraz napiszę z perspektywy mamy, która w tamtym czasie nie miała wiedzy. Minęło 13 lat a ja dzisiaj na zajęciach usłyszałam dokładnie taki sam scenariusz, jaki mnie spotkał wiele lat temu. Otóż prawie 14 lat temu urodziłam syna. Wyobraźcie sobie moją dumę, gdy przyniesiono mi (po 5 godzinach od porodu) synka, i powiedziano, że to bardzo silny chłopiec. Z wielką radością przyjęłam informację, że niewiele noworodków potrafi dźwigać głowę do góry, a mój syn już umie. I to tak trwało- nasza lekarka rodzinna chwaliła rozwój mojego silnego chłopca, który usiadł w wieku 5 miesięcy, wstał i poszedł w wieku 9… Szybko nauczyłam się, że maluch dobrze śpi w beciku lub pod cięższą kołderką, że zasypia w wózku gdy jadę nim po kocich łbach, że nie lubi dużego nasilenia dźwięków. Światełko zapaliło mi się gdy miał około 14 miesięcy. Wtedy zaczęły się histerie- wyobraź sobie swoje malutkie dziecko, które krzyczy tak, że nie można go uspokoić. Próbowałam chyba wszystkich polecanych metod- od tulenia i głaskania, przez próbę obojętności i wyjścia z tego miejsca, po „karnego jeżyka” (tak, już przepraszałam za to wszystko i syna i siebie)- ja po prostu zupełnie nie wiedziałam co robić, a ze wszystkich stron napływały „dobre rady” jak to może mu dać klapsa (!) jak go złamać, żeby się słuchał. W tym czasie trafiłam na mój pierwszy kurs- uczyłam się metody Dennisonów Gimnastyka mózgu, sama zaczęłam syna stymulować i rehabilitować- lekarka nadal nie widziała powodu do zmartwień. I tak trwamy do dzisiaj- co prawda większość rzeczy za nami, ale pewne napięcia nadal wracają a syn musi nauczyć się nad nimi panować. I tylko czasem zastanawiam się jaki by był gdyby ktoś wygasił napięcia od razu W tej chwili to nie ma znaczenia- dzięki tej drodze on jest wspaniałym człowiekiem, a Wy macie FizjoLady, która dla Was pisze
Takie małe zakończenie: jeśli coś Cię niepokoi to sprawdź i monitoruj to co jakiś czas. Jeśli nie uzyskasz odpowiedzi poszukaj dalej. Każde zaburzenie powinno zastać odpowiednio przepracowane- i piszę tu o zaburzeniach w rozwoju, ale także w postawie ciała- on same nie mijają.
Uwaga! Opis rozwoju mojego dziecka to nie konkretne wskazówki rozwoju w nadmiernym napięciu, w prawidłowym rozwoju też mogą pojawić się dane ruchy w takim czasie (ale rzadko tak się dzieje).